Kilka słów!
I znowu nastał jeden z tych dni, które sprawiają, że czynię sobie mnóstwo wyrzutów, a głosy w mojej głowie huczą z niezrównaną wręcz mocą, całą kanonadą słów krytyki i oskarżeń. Co to za dzień? Otóż jutro, muszę się wstawić na kontrolną wizytę u mojego psychiatry, i tu znowu pojawia się ten sam problem co za zwyczaj. Co mam mu powiedzieć? Jak opisać mój stan, w którym się znajduję? Jak dać upust moim demonom, które sprawiają, że czuję się tak paskudnie? Kiedy lęk, strach i głębokie poczucie smutku bombardują mnie z siłą wodospadu. Boję się i martwię, czy zdołam wykorzystać ten czas, który będzie mi dany. Naprawdę nie wiem jak się to dzieje, że siedząc teraz przy komputerze, i mimo pustki w mojej głowie potrafię się przemóc i sklecić parę słów, na temat tego jak się czuję. Kiedy jednak przychodzi czas wizyty to dopada mnie albo pustka, albo taka galopada myśli, że nie mogę się na żadnej zatrzymać. Tak naprawdę jednak, to do opisania mojego samopoczucia wystarczyło by użyć kilku słów tak...