List
A. miałem pisać więc piszę. Jestem w strasznym dołku. Mój rollercoaster mknie w dół z zatrważającą prędkością. Wiesz coraz bardziej dochodzi do mnie, że (nawet boję się tego napisać) mój związek z M. chyli się ku upadkowi. Dzisiaj przy próbie powiedzenia jej co czuję w związku z kolejną krytyką skierowaną w moją stronę, zostałem zbombardowany, (zresztą jak zawsze w takich sytuacjach) ogromnym poczuciem winy. I choć strasznie opornie, to jednak przyszła mi do głowy myśl, że albo się rozejdziemy albo w niedługim już czasie popełnię jakąś głupotę. Piszę głupotę ale mam na myśli coś co pomoże mi przestać cierpieć, i nienawidzić siebie. Nie mam już siły nieść ciężaru jakim jest mój związek. Nie chcę obarczać całą wina tylko M. i pewnie nie jestem tu bez winy, ale nie potrafię nawet obronić swojego zdania, może jestem miękki, jednak poczucie winy jakim jestem obarczony powoduje, że moje życie staje się istnym koszmarem. Wiem, że się mnie wstydzi, oraz się mną brzydzi, i już dawno mnie już ni...