Złe rzeczy
Nie wiem, może już o tym pisałem, jednak robiąc dzisiaj "rachunek sumienia" ze zdwojoną siłą, znowu uderzyła mnie ta myśl, że naszego życia nie definiuje jeden czyn, lecz jesteśmy sumą podjętych działań i decyzji. I nie wystarczy jeden czy dwa dobre uczynki, żeby zmazać, czy przykryć przed Bogiem całe zło jakiego się dopuściłem. Nie ważne jest również to, że większość tych rzeczy dopuściłem się pod wpływem różnych substancji psychoaktywnych. Ulga jaką miał by mi przynieść ów rachunek niestety nie nadchodzi, a wręcz przeciwnie. Przyznanie się przed sobą do tych wszystkich "złych" rzeczy jakie popełniłem, sprawia, że poczucie winy jakie w sobie noszę eksploduje z siłą erupcji wulkanu. Gorycz jaka jest we mnie rozlewa się na całe moje życie, niszcząc spokój jakiego tak bardzo potrzebuję. Niestety, doskonale sprawdza się tu pewna prawidłowość, że nie umiejąc się cieszyć z drobnych rzeczy każdego dnia i uporczywie oczekiwanie na coś co ma przyjść, sprawia, że stajemy w o...