Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 11, 2026

Kilka słów!

I znowu nastał jeden z tych dni, które sprawiają, że czynię sobie mnóstwo wyrzutów, a głosy w mojej głowie huczą z niezrównaną wręcz mocą, całą kanonadą słów krytyki i oskarżeń. Co to za dzień? Otóż jutro, muszę się wstawić na kontrolną wizytę u mojego psychiatry, i tu znowu pojawia się ten sam problem co za zwyczaj. Co mam mu powiedzieć? Jak opisać mój stan, w którym się znajduję? Jak dać upust moim demonom, które sprawiają, że czuję się tak paskudnie? Kiedy lęk, strach i głębokie poczucie smutku bombardują mnie z siłą wodospadu. Boję się i martwię, czy zdołam wykorzystać ten czas, który będzie mi dany. Naprawdę nie wiem jak się to dzieje, że siedząc teraz przy komputerze, i mimo pustki w mojej głowie potrafię się przemóc i sklecić parę słów, na temat tego jak się czuję. Kiedy jednak przychodzi czas wizyty to dopada mnie albo pustka, albo taka galopada myśli, że nie mogę się na żadnej zatrzymać. Tak naprawdę jednak, to do opisania mojego samopoczucia wystarczyło by użyć kilku słów tak...

Dlaczego się waham?

Chaos i niepokój. Tak to stan mojego umysłu. Jest to o tyle zastanawiające, ponieważ ogarnia mnie dzisiaj przeogromna pustka, która okryła moją głowę całunem nieprzenikalności. Klucze, kto je zabrał? Kto zabrał klucze do mojego spokoju? Jak mam teraz zamknąć mój, tak pilnie strzeżony sekret, strachu, lęku i niepokoju? Jak mam się przestać bać, kiedy przez drzwi mojego wnętrza hula wiatr przynoszący jedynie cierpienie? Potrzebuję pilnie rozwiązania.  Zastanawiam się więc nad znalezieniem przyczyny lub powodu dlaczego wszystkiego się boję. Dlaczego jest we mnie tyle niepokoju, strachu i lęku.  Dlaczego boję się wyjawić nawet przed sobą, swoich, tak pilnie strzeżonych sekretów?  Dlaczego wciąż czuje się jak obcy lub gość w swoim domu? Mimo iż myśli przychodzą mi z wielkim trudem to przyszła mi do głowy być może ciekawa  refleksja. Może  jest tak, że te złe emocje, mój strach, który odczuwam wręcz permanentnie przykrywa moją złość? Jeżeli tak, to jest złości głównie...

Na zawsze i nigdy!!!

Nieubłagalnie, wolno, jak sprinter w swoim zwycięskim biegu, nasuwa się pytanie, do czego jest mi to potrzebne? Do czego jest mi potrzebna Śmierć? Pytanie jest bardzo celne, jednakże odpowiedź na nie, nie jest już taka prosta. Najpierw ciśnie się nam na usta, że śmierć jest pewną formą wybawienia  i ulgą dla cierpienia, którego jesteśmy przedstawicielami na tym świecie. Jednak zastanawiając się głębiej, refleksja, która się wyłania nie jest już taka przyjazna, i utulająca nas ciepło w naszym beciku grzechów! Sprawia, że boimy się śmierci, mimo iż wielu z nas tak ochoczo, i niejednokrotnie, targnęło się już na swoje życie. Tak, chcieliśmy umrzeć, bo chcieliśmy przestać cierpieć, bać się, i być tak bardzo samotni! Nie czuć już smutku i przygnębienia. Te pragnienia tak bardzo przesłaniały nam jasny ogląd sytuacji, i reguły, jakimi rządzi się świat po drugiej stronie. Piekło, to jest to czego tak bardzo się boimy, może nie wszyscy ale przynajmniej większość z nas. W naszych, a przynajm...