Wciąż buduję swoje piekło!!!
Minęły Święta Bożego Narodzenia, jak zawsze upłynęły pod znakiem gonitwy i napięcia, ale również, jak co roku skłoniły mnie do wspomnień i refleksji. Nie potrafię wspominać ich inaczej niż zanurzając się w smutku i nostalgii. Nie chodzi mi oczywiście o taką nostalgię, która prowadzi nas na tory miłych i chętnie wspomnianych czasów, które mimo to przeminęły bezpowrotnie. Moja nostalgia (może błędnie to nazywam) prowadzi mnie po równi pochyłej, zmierzającej prosto do samego centrum mojego własnego piekła. Piekła, które z zacięciem budowałem przez ostatnie 40 lat, a może i dłużej! Tak więc, jak widać koktajl ten złożony z smutku i nostalgii, sam w sobie nie jest w stanie przynieść mi miłych wspomnień. Mojemu nastrojowi nie pomagają również wspomnienia tych wszystkich świąt spędzonych w samotności w domu, lub z dala od niego, czy w szpitalach psychiatrycznych, czy w ośrodkach odwykowych. Natomiast, jeżeli chodzi o refleksję, to nie różni się ona zbytnio od moich wspomnień. Jak co roku, mimo iż od jakiegoś czasu Święta te spędzam już z rodziną, to i tak czuję się samotny i porzucony, w prawdzie głównie przez siebie, ale niestety nie zmienia to faktu, że czuję się wyizolowany, lub jak kto woli wyalienowany. Zdaję sobie sprawę z tego, że jednym z powodów tego stanu rzeczy jest moja choroba. W tym roku bardziej niż zazwyczaj dotarło do mnie to, że Święta Bożego Narodzenia, które jest nam dane obchodzić w dzisiejszych czasach, tak bardzo różnią się od tych z przeszłości. W tych dzisiejszych brakuje ducha, mistycyzmu, wiary, radości i prawdziwego BOŻEGO NARODZENIA! Zamiast tego jest w prawdzie choinka, która przede wszystkim musi być ładna i modna, w żaden jednak sposób nie symbolizuje nam narodzin Chrystusa, życia, nadziei i odrodzenia w Panu. Tak na marginesie, wiele osób uważa, że Święta Bożego Narodzenia są najważniejszymi świętami w roku liturgicznym, jednak jest to błędne myślenie, ponieważ palmę pierwszeństwa dzierży tutaj Wielkanoc. Coraz częściej zapomina się sianku pod obrusem, które symbolizuje skromność i ubóstwo, a Opłatek, który ma symbolizować miłość, jedność, pojednanie i przebaczenie, traktowany jest jako "przystawka"!!! Mało kto pamięta, że 12 Wigilijnych potraw ma symbolizować 12 Apostołów, lub 12 miesięcy w roku mając zapewnić pomyślność i szczęście na nadchodzący rok. Jednak dzisiaj bardzo często zapomina się o tym i mało kto liczy ilość potraw na Wigilijnym stole. No i jeden z bardziej przestrzeganych symboli Wigilijnych czyli wolne miejsce przy stole. Któż go nie zostawia? A kto z nas byłby gotów przyjąć zabłąkanego wędrowca czy osobę samotną pod swój dach i do Wigilijnego stołu??? Wracając do różnic, kiedyś bardziej niż dzisiaj celebrowano Adwent, Pasterkę, Odwiedziny duszpasterskie czyli popularną Kolędę. Natomiast DODATKIEM były prezenty, zakupy czy jedzenie. I tak to wszystko po kolei prowadzi do tego, że Święta Bożego Narodzenia straciły dla mnie swój urok. W prawdzie nikt nie zakazuje mi celebrować całego Adwentu i Świąt Bożego Narodzenia jednak...................ja wciąż buduję swoje piekło
Komentarze
Prześlij komentarz