Posty

Wyświetlanie postów z sierpnia 10, 2025

Okruchy lęku

Potrzebuję "spowiedzi" tak bardzo ciąży mi moja przeszłość! Chociaż myślę, że bardziej potrzebuję rozgrzeszenia, którego wiem, że nie dostanę. Bo któż może mi je dać? Okruchy lęku jakie noszę w sobie coraz bardziej i bardziej, szybciej i szybciej, częściej i częściej przeobrażają się w ogromne głazy miażdżące moją klatkę piersiową. Tak bardzo mi ciążą. Moje depresyjne nastroje dopadają mnie głównie późnym wieczorem i nocą. Wtedy to demony igrają ze mną w najgorszą grę jaką są dla mnie wspomnienia. Nie muszą one dotyczyć tylko odległej przeszłości, mogą torturować mnie nawet wspomnienia z dnia dzisiejszego. Jak się zachowałem a jak powinienem zachować. Co zrobiłem a co powinienem był zrobić. Dlaczego tak źle postąpiłem. I tak dalej, i tak dalej. Trochę mi się wszystko pląta. Prawdą jest jednak to, że największe lęki dopadają mnie wcześnie rano i trzymają do późnego wieczora kiedy to moje demony wchodzą do gry.  Bywają takie dni, kiedy, żeby poczuć ulgę to byłbym w stanie ...

Piekło

Wizja Piekła jaką przytoczyła, i na nowo wlała we mnie lektura książki jaką właśnie czytam, tak bardzo pokrywa się z  tą, którą ja "pielęgnuję" już od dzieciństwa. Niemal namacalnie, dotkliwie i boleśnie poczułem, jak odradzają się we mnie najbardziej skrywane przez te wszystkie lata lęki.  Strach, który tlił się we mnie, wybuchł nagle ze zdwojoną siłą. Straszliwe tortury jakim są poddawane zabłąkane dusze, mroczne futurystyczne wizje samego piekła i panujących w nim demonów, diabłów, czartów, biesów, szatanów i tym podobnych.  Wszystkie diabły mają na głowie długie kręte rogi, a ich nogi i łapy zakończone są szponami.  Na czele nich stoi sam Lucyfer. Potężny i nie znający litości i prawa łaski, Czart wszystkich Czartów, jedyny i niepodważalny władca i król Krainy Podziemia. On wymierza "sprawiedliwość", jeżeli w ogóle można tak to nazwać. To on skazuje śmiertelnych grzeszników na najbardziej wymyślne tortury i cierpienia. W około głośno jest od jęków, lamentów, krz...

ostatnie liście

Biorę leki, chociaż tego nie lubię, a nie lubię ich dlatego, że przypominają mi o moim kalectwie. Przyjmuję je jednak, bo jak twierdzą lekarze to one podtrzymują mnie jeszcze przy życiu. Żyję więc, i staram cieszyć się każdym dniem, chociaż nie mam siły i mimo, że czuję się samotny. Wszyscy w koło powtarzają mi "ty musisz żyć", " ty musisz dbać", a ja w dalszym ciągu tak naprawdę nie wiem po co! W ogóle nie jestem co do tego przekonany. Nikt jednak nie potrafi mi powiedzieć jak długo jeszcze, ile czasu mi jeszcze zostało. Kiedy się ściemnia, tracę kontrolę nad moim życiem a przejmuje ją noc. Potrzebna mi jest godzina, tak jeszcze jedna godzina aż leki zrobią swoje, powieki zrobią się ciężkie i powoli zacznie zapadać mrok. Choć bym nie chciał, to ten nadchodzący świat i tak nie zabierze mnie ze sobą w długą podróż, podczas której nie będę się musiał bać. W której żaden nawet najmniejszy okruch mojego lęku nie popieści moich powiek. Ale nim zapadnie zmrok czekają mnie...