Na zawsze i nigdy!!!
Nieubłagalnie, wolno, jak sprinter w swoim zwycięskim biegu, nasuwa się pytanie, do czego jest mi to potrzebne? Do czego jest mi potrzebna Śmierć? Pytanie jest bardzo celne, jednakże odpowiedź na nie, nie jest już taka prosta. Najpierw ciśnie się nam na usta, że śmierć jest pewną formą wybawienia i ulgą dla cierpienia, którego jesteśmy przedstawicielami na tym świecie. Jednak zastanawiając się głębiej, refleksja, która się wyłania nie jest już taka przyjazna, i utulająca nas ciepło w naszym beciku grzechów! Sprawia, że boimy się śmierci, mimo iż wielu z nas tak ochoczo, i niejednokrotnie, targnęło się już na swoje życie. Tak, chcieliśmy umrzeć, bo chcieliśmy przestać cierpieć, bać się, i być tak bardzo samotni! Nie czuć już smutku i przygnębienia. Te pragnienia tak bardzo przesłaniały nam jasny ogląd sytuacji, i reguły, jakimi rządzi się świat po drugiej stronie. Piekło, to jest to czego tak bardzo się boimy, może nie wszyscy ale przynajmniej większość z nas. W naszych, a przynajmniej w MOICH wizjach jest to miejsce, w którym cierpimy jeszcze bardziej. A to, co przepełnia czarę goryczy, strachu, lęku i niepokoju, to fakt, że będziemy tam strasznie samotni, i to już wiecznie!!! Na zawsze!!! NIGDY się to już nie skończy!!! NIGDYYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!! Będziemy sami, wokół nas będzie ciemno i zimno! Będzie pusto, no i ten czas! Czy jesteśmy w ogóle pojąć i objąć swoją percepcją coś tak bardzo NIESKOŃCZONEGO!!! A jednak czasami, kiedy nasze cierpienie osiąga swojego rodzaju apogeum, to wszystko, czego możemy doświadczyć po śmierci, ta straszna wizja piekła, ta samotność, która nas tam czeka i ten czas, jaki będziemy tam trwać, i tak wydają się niczym w porównaniu do bólu, smutku, strachu i lęku, który nas trawi. A więc czy to jest utopia? Myślenie, że śmierć przyniesie nam ulgę, że wybawi nas od cierpienia? A więc, do czego jest mi potrzebna śmierć? Może do okłamywania się, że po drugiej stronie, czeka na mnie Niebo? Ale jest to przecież coś tak niemożliwego, żeby na kogoś takiego jak ja, na kogoś który żył tak bardzo na krawędzi, czekała jeszcze nagroda! Żeby dobry Bóg, który jest nie wątpliwie bardzo łaskawy i dobroduszny, odpuścił mi moje grzechy!!! Odpuścił mi, zapomniał i przebaczył, że prowadziłem tak złe życie, że dokonywałem tak złych wyborów!
Czy pozostaje mi teraz tylko umrzeć?
Komentarze
Prześlij komentarz