Posty

Wyświetlanie postów z września 7, 2025

Przez 6,5 roku

Parszywy czas, mijał tak jakby zakochał się w sprawianiu mi bólu i potęgowaniu mojego lęku i niepokoju. Sprawiał, że uczucie samotności oraz strachu jakiego doświadczałem w tamtym okresie, było zaczerpnięte z dobrego horroru! Ale wracając. Oby dwie diagnozy wykluwały się w wielkim trudzie. Zanim stwierdzono, że występują u mnie Schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa typ Depresyjny, ledwo przeżyłem ten okres. Faszerowano mnie różnymi lekami, które wywoływały u mnie chyba wszystkie z możliwych, skutków ubocznych. Mimo, że leków było coraz więcej i więcej, to i tak "doczekałem" się pięciu prób samob****ych!!!  Pamiętam gdy pierwszy raz  wylądowałem w psychiatryku, oczywiście na oddziale "Ostrym", to to co mnie tam uderzyło to ogrom  ludzi "chodzących po ścianach", krzyczących, przymulonych a jednocześnie agresywnych, nie świadomych co się z nimi dzieje, gdzie są, z otwartymi ustami z, których w ilościach wręcz nie możliwych ściekała ślina. Była też ogr...

Loża szyderców

Tak, nie mogę sobie tego wyobrazić, ale już dawno temu pogrzebałem swoją przyszłość! Wsłuchuję się teraz na przemian w muzykę Pink Floyd, Dead Can Dance i Dżemu. Muzyka ta przenosi mnie w przeszłość, gdzie stawiałem pierwsze kroki jako Schizofrenik z ogromną Depresją. Był to czas kiedy bardzo cierpiałem, podupadłem na zdrowiu psychicznym jak również fizycznym. Moim życiem zawładną ogromny chaos. Nie potrafiłem w żaden sposób ogarnąć podstawowych obowiązków. Ponieważ żyłem wtedy samotnie, musiałem pracować. Przychodziło mi to jednak z wielką trudnością. Coraz częściej bywały takie dni kiedy stres i napięcie doprowadzały mnie do płaczu. Nie mogłem go opanować nawet wtedy kiedy były przy mnie jakieś postronne osoby. Wyglądało to na zachowanie typowego wariata. Powodowało to z czasem kolejne przykre sytuacje, kiedy śmiało się ze mnie, i szydząc mówiono, że mam chyba "problemy natury egzystencjalnej". Czułem się wtedy jak bym został postawiony przed lożę szyderców. Wtedy to nikt j...

Piętno!!!

Mówią, że szaleństwem jest wykonywanie cały czas tych samych rzeczy i oczekiwanie innych rezultatów. To prawda, ale moją uwagę zaprząta coś innego, dużo bardziej dla mnie ważnego. Świadomość, że zauważam u siebie subtelne zmiany w funkcjonowaniu. Moje zachowanie staje się coraz bardziej chaotyczne i irracjonalne. Alienuję się, coraz bardziej uciekam od ludzi, coraz częściej jestem smutny i wycofany. Lęk, który przychodzi znienacka potrafi zawładnąć mną do tego stopnia, że staje się kłębkiem nerwów.  Prześladują mnie również gwałtowne zmiany nastroju, głównie ze wskazaniem na depresyjne. Coraz gorzej śpię. Wprawdzie zasypiam bez większych problemów ponieważ leki, które biorę po dwóch godzinach po zażyciu, po prostu mnie odcinają. Niestety nie trwa to długo, bo budzę się około 4 rano. Moje myśli coraz częściej zaprzątają wizje jakich doświadczam, i jakim jestem codziennie poddawany. Nie są to wizje przyjemne, są wręcz straszne,  Nie potrafię jednak się ich pozbyć! Tak bardzo są ...