Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 4, 2026

A więc STOP!!!

Nastał Nowy Rok, czas rozliczeń i postanowień. Czas stawiania sobie nowych celów! Jest to początek normalny, i na pozór nie różniący się od tych z lat poprzednich. A jednak, przeraża mnie, i to nie na żarty!  Przeraża mnie brak sił do dalszej, codziennej walki z sobą i moją chorobą. I zamiast cieszyć się, i celebrować Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, to gonię w piętkę, a moje myśli zaprzątają zupełnie bez powodu dywagacje na temat mojej przypadłości. Prawdą jest to, że staram się na co dzień żyć tak jak by nie trawiły mnie i nie sprawiały tyle kłopotów moje zaburzenia. Nie użalam się nad sobą! Nie śpię całymi dniami! Choć nie powiem, sen byłby dla mnie super ucieczką przed prześladującymi mnie uczuciami lęku, strachu i wszech obezwładniającym smutkiem. Biorę leki, choć odczuwam i doświadczam strasznych skutków ubocznych w postaci spowolnienia, zawrotów i bólu głowy, senności, zmęczenia, problemów z koncentracją, spowolnionym myśleniem, problemów z pamięcią i myślami rezygnacyjn...

Wciąż buduję swoje piekło!!!

Minęły Święta Bożego Narodzenia, jak zawsze upłynęły pod znakiem gonitwy i napięcia, ale również, jak co roku skłoniły mnie do wspomnień i refleksji. Nie potrafię  wspominać ich inaczej niż zanurzając się w smutku i nostalgii. Nie chodzi mi oczywiście o taką nostalgię, która prowadzi nas na tory miłych i chętnie wspomnianych czasów, które mimo to przeminęły bezpowrotnie. Moja nostalgia (może błędnie to nazywam) prowadzi mnie po równi pochyłej, zmierzającej prosto do samego centrum mojego własnego piekła. Piekła, które z zacięciem budowałem przez ostatnie 40 lat, a może i dłużej! Tak więc, jak widać koktajl ten złożony z smutku i nostalgii, sam w sobie nie jest w stanie przynieść mi miłych wspomnień. Mojemu nastrojowi nie pomagają również wspomnienia tych wszystkich świąt spędzonych w samotności w domu, lub z dala od niego, czy w szpitalach psychiatrycznych, czy w ośrodkach odwykowych. Natomiast, jeżeli chodzi o refleksję, to nie różni się ona zbytnio od moich wspomnień. Jak co roku...