Głębokie koleiny

Co może czuć człowiek siedzący w fotelu i podziwiający widok, który rozprzestrzenia się przed nim. Widok na góry. Wydawać się może, że są takie majestatyczne, niedostępne i groźne. Jednak przyprószone śniegiem, oraz szadzią, która osadziła się na każdej, nawet na najmniejszej pojedynczej gałązce, sprawiają, że ich piękno może urzec. Jednak codzienność i rutyna w patrzeniu na otaczający nas świat sprawia, że nie potrafimy już dostrzec tego urzekającego nas arcydzieła przyrody. Rutyna zabiła w nas tą wrażliwość. Zamiast podziwiać i kontemplować to piękno, babramy się w przeszłości oraz lękach, które dewastują i brukają nawet te piękne wspomnienia. Sprawiają, że nasz świat staje się tyglem w którym miesza się lęk, strach, niepokój, samotność, smutek, odraza, zwątpienie, rozczarowanie, cierpienie, gniew, żal i złość. A ta złość, która jest kierowana personalnie na nas sprawia, że widok lustrze już dawno przestał nas satysfakcjonować. A często patrząc na to odbicie, chce się nam najzwyczajniej w świecie rzygać! Nie udało nam się zrobić niczego ważnego, jedyne co tworzymy to kłopoty dla swoich bliskich, dla tych którzy są poniekąd skazani na życie z nami. Z nami i naszymi demonami. Naszymi demonami i strachami. Gdzie nie ma miejsca na LOVE STORY!!! Zamiast tego jest całe mnóstwo smutku, rozgoryczenia, niepewności, zagrożenia i strachu. Góry, to coś co nas, więźniów samych złych wspomnień i doświadczeń, straszy  codziennością, niezmiennością i majestatycznym pięknem. Jak to możliwe, żeby piękno potrafiło straszyć? Myślę, że boimy się pustki jaką w naszej głowie generuje ten widok. Pustki, która towarzyszy nam zawsze kiedy, a może przede wszystkim wtedy, kiedy staramy się wymyślić jak chcielibyśmy żeby wyglądała nasza wizja świata idealnego. I nie chodzi tutaj o to żebyśmy mieli piękny dom, dwa samochody, super pracę, wczasy dwa lub trzy razy do roku i kupę znajomych. Jednak przecież  na tą pustkę, wbrew rozsądkowi składa się cała galopada myśli. Tak bardzo chciałbym być kimś innym! Nie tym kim jestem!  Podobno dostajemy od Boga tylko taki krzyż jaki będziemy potrafić unieść. Jednak nigdzie nie jest powiedziane, czy krzyż te będziemy dźwigać na stojąco, czy będziemy się czołgać z krzyżem, rzeźbiącym nami głębokie koleiny?! 

Komentarze