Posty

Wyświetlanie postów z marca 29, 2026

...nawet na lepsze

Dlaczego jest tak, że smutek i samotność są naszymi największymi i najwierniejszymi kompanami? Czy jest to wpisane już na stałe w kod naszej choroby? W DNA naszego największego wroga? Często zastanawiam się nad korzyściami płynącymi z tego "małżeństwa". Tak korzyściami, i nie ma tutaj żadnego przekłamania. Pytanie to, urodziło się na dobre, kiedy usłyszałem pewną historię z kamieniem. Dużym, wprawdzie umytym, ale wciąż posiadającym swój ciężar. Kiedy dostał się on w ręce osoby cierpiącej, z pytaniem czy oddała by to co najbardziej jej przeszkadza i co powoduje smutek i cierpienie, to okazało się, że nie jest się wcale tak łatwo z tym rozstać! Na swój sposób jest to piękna opowieść i doświadczenie czegoś tak nieuchwytnego, jak przywiązanie się do swoich, choćby nie wiem jak bardzo niewygodnych doznań. To z kolei karze nam postawić taki wniosek, że muszą z takiego stanu rzeczy płynąć jakieś profity! Tylko jakie? I tu przychodzi nam z pomocą, pewna stara prawda, że ludzie ogólni...