Słowo Klucz...
Co kieruje ludźmi, że decydują się na bycie nieszczęśliwymi w związku? Czy to tylko strach i lęk przed byciem samotnym? PRZECIEŻ TO JEST FAŁSZ!!!!!!!!
Czuję jak rozpada się moja wiara w ludzi. To co przez chwilę było prawdą oczywistą i ostateczną, budującą przekonanie, że ludzie się zmieniają, już po paru dniach stało się fałszem, i to na wielką skalę. Nie rozumiem tylko dlaczego z tego powodu jest we mnie tyle złości? Dlaczego, jak zawsze złoszczę się na siebie? Dlaczego katuję się w tak nieludzki sposób? Prawdę mówiąc tak długo to trwa, że nie pamiętam kiedy się to zaczęło. Mówi się, że życie składa się z komfortu i dyskomfortu. Obydwie rzeczy jesteśmy zmuszeni nieść, i traktować jako bagaż naszych doświadczeń. Tak jak z komfortem, nie mamy większego problemu, ponieważ daje uczucie obcowania w większości z przyjemnymi rzeczami, tak z dyskomfortem sprawy mają się już z goła inaczej i stwarzają większy problem. Jest on jak kamień w bucie, zazwyczaj nie mamy wpływu na drogę, którą się dostał. Przyzwyczajeni jednak do prowadzonej całe lata, wewnętrznej mowy nienawiści, skierowanej do siebie,(bo jak by inaczej), nie omieszkamy z tego powodu dołożyć sobie kilka kamieni wirtualnych. Jest tak dlatego, że ten "auto-hejt" przez te wszystkie lata, zdołaliśmy niemal wprowadzić do naszego DNA. Bardzo często doprowadzamy do lęku przed lękiem, który niesie ze sobą zarzewie pożaru, doświadczenia rozczarowania i odrzucenia. Dodatkowo nie pomaga nam fakt, kiedy karty zaczyna rozdawać choroba, jaką jest Schizofrenia, dodatkowo w pakiecie z Depresją, lub CHAD. Wtedy to dopiero nadchodzi na nas mrok. A ponieważ jest on cząstką nas samych, nie pomagają nawet zaklęcia mówiące, "mój mrok jest moim mrokiem", tak samo jak "mój lęk jest moim lękiem" lub "mój ból jest moim bólem" i w związku z tym mam do nich prawo. Sama autosugestia, wmawianie sobie czegoś, lub zmiana wewnętrznej narracji, nie zmieni tego, jak się czujemy. Ta jedyna zmiana, kiedy to przestajemy nakręcać mowę nienawiści w stosunku do siebie, pozwoli nam wyjść szybciej z depresji, pozwoli nam się szybciej podnieść. Pozwoli nam również wydostać się z bagna rezygnacji i dowalania sobie, kiedy to już na wstępie zawładnęły nami wizje oparte na wyobrażeniu a nie na doświadczeniu. I to staje się naszym sukcesem. Bo świat, nasz świat staje się, i jest takim, jakim go sobie ponazywamy!!!
A słowem kluczem jest tu trening!
Komentarze
Prześlij komentarz