Lęk i strach - Trzy dekady!
LĘK i STRACH są jednymi z głównych emocji jakie odczuwam w moim życiu, i zarazem najbardziej paraliżującymi i utrudniającymi mi życie! Paraliżują mnie na równo, choć ze strachem, który jak wiadomo ma nas ostrzegać przed zagrożeniami i pojawia się w odpowiedzi na realne zagrożenia (przynajmniej tak twierdzą "znawcy" tematu), choć ja się z nimi nie zgadzam. Bo gdyby tak było, to jak wytłumaczyć ogromny strach, który pojawia się nagle, i ściska mnie w dołku na samą myśl, że za chwilę zapali mi się telewizor, wybuchnie gaz, pożar czy pęknie rura z wodą i zaleje mieszkanie i sąsiadów. A co ze strachem przed odrzuceniem? Albo kiedy zaczynam się panicznie bać drożejących cen paliwa? A co ze strachem przed Wojną, która może lada dzień wybuchnąć? Kiedy na przykład boimy się samotności, to możemy sobie zadać pytanie, przed jakim realnym zagrożeniem nasz organizm nas wtedy ostrzega? Jak wytłumaczyć strach przed ludźmi, kiedy tak bardzo się ich boję, (zazwyczaj zupełnie bez powodu), to przed jakim realnym zagrożeniem jestem ostrzegany? Jest jeszcze strach przed Głosami, które oceniają, krytykują, a czasami przyjmują charakter imperatywny i nakłaniają mnie do samob***stwa czy samookaleczania się. Istnieje u mnie jeszcze strach, przed byciem obserwowanym, śledzonym, obgadywanym, wyśmiewanym no i wisienka na torcie, strach przed samob****wem czy śmiercią! Mamy tu w prawdzie do czynienia z paradoksem lub jak kto woli ze sprzecznością, ponieważ mimo, że odczuwam tak ogromny strach przed śmiercią, to widzę w niej jedyne rozwiązanie moich problemów, pozbycia się strachu lęku, niepokoju i doświadczenia ulgi, co rzeczywiście może dziwić. Mimo, że z lękiem jest jednak inaczej, to nie pomaga mi tłumaczenie, że jest tylko czymś, co mój chory mózg projektuje sobie, na swoją własną potrzebę, a która jest mi kompletnie nie znana. W zasadzie można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że walka z nim jest z góry skazana na niepowodzenie. Skąd takie przeświadczenie? A no stąd, że chorobowe, paraliżujące i nie do opanowania uczucie lęku i niepokoju towarzyszy mi od początku choroby, czyli od miej więcej trzech dekad! I w zasadzie nie pomaga mi ani terapia, ani aktywność fizyczna, ani do końca też leki. Chociaż te ostatnie potrafią trochę go trochę złagodzić, to pociągają za sobą cały szereg efektów ubocznych, zaczynając od zmęczenia, senności, przymulenia, spowolnienia, zaburzenia myślenia i koncentracji, zaburzeń pamięci, suchości w ustach lub ogromnym ślinotoku, a kończąc na uzależnieniu psychicznym a nawet fizycznym!!!
Cóż może się mylę, ale co jak NIE???!!!
Komentarze
Prześlij komentarz