Najlepiej chorować na głowę
Chciałbym żyć normalnie, tak jak żyją ludzie nie obciążeni chorobą, szczególnie tak wyniszczającą organizm, niszczącą komfort życia oraz relacje społeczne. Chorobą jaką jest Schizofrenia czy Zaburzenia Schizoafektywne. Usłyszałem ostatnio opinię, która rozłożyła mnie na łopatki, a mianowicie, że "najlepiej chorować na głowę"! I pewnie, z perspektywy ludzi zdrowych, zdiagnozowanie choroby psychicznej przynosi wiele korzyści. Widzą oni, że osoba z taką diagnozą może chorować, być na zwolnieniu lekarskim, chodzić, jeździć, podróżować (choć tego akurat nie jestem pewien), stosunkowo rzadko poddawane są one kontroli ZUS-owskiej. Dla pracodawców którzy zatrudniają osoby z orzeczeniem niepełnosprawności "P" czekają ulgi więc może chętniej zatrudniają takie osoby, jeżeli te w ogóle dają radę i mają siłę pracować. Niestety, leki jakie przyjmują, niejednokrotnie, jeżeli nie zazwyczaj eliminują je z grona wydajnych i kreatywnych pracowników. Diagnoza taka determinuje również zawody, które można wykonywać, więc staje sią ona niewidzialną przeszkodą z której osoby zdrowe nie zdają sobie sprawy. Dla mnie prawda jest jednak zgoła inna. W większości przypadków ludzie z poważnymi schorzeniami psychicznymi to ludzie odsunięci na margines jeśli nie człowieczeństwa to na pewno społeczeństwa. Ludzie, którzy niejednokrotnie, jeżeli nie zawsze, muszą się mierzyć ze swoimi demonami w samotności, i nie chodzi tu tylko o osoby żyjące samotne, ponieważ ludzie znajdujący się w związkach także pozostają zepchnięci w ramiona bezdusznej samotności, która nie ma litości i nie posiada karty ulgowej dla osoby chorej. Osoby zdrowe nie mają pojęcia jak ciężko się żyje z etykietką Schizofrenika w naszym społeczeństwie, i z jakimi destrukcyjnymi zachowaniami osoby chore muszą się mierzyć, i przed jak poważnymi dylematami stają codziennie. Nikt przecież nie będzie w stanie zaprzeczać jak poważną, mimo, że chorą decyzją jest próba samob**cza! Nie ważne czy udana czy nie, i nie ważne, że ludzie poddają w wątpliwość jej wynik, mówiąc, że była to tylko próba zwrócenia na siebie uwagi. Może czasami to i tak wygląda, ale proszę mi wierzyć bo wiem o czym mówię (miałem cztery próby samobójcze), że w chwili podjęcia takiej decyzji, to każdy chce umrzeć!!! Chce uciec przed bólem jakie przynosi życie, przed lękiem, strachem, i przede wszystkim przed osobą chorą czyli przed sobą. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy jakie to trudne do momentu aż go to dotknie. A co z Głosami o charakterze imperatywnym, które nieustannie dzień i noc bombardują setkami krytycznych uwag i ocen na nasz temat, bez przerwy namawiając do odebrania sobie życia lub choćby do ukarania siebie dokonując samookaleczenia. Należy zadać sobie również pytanie czy osoby nie dotknięte chorobą psychiczną chciały by się mierzyć z myślami Ksobnymi, które sprawiają, że bardzo się boimy otoczenia i innych ludzi, czujemy się obserwowani, śledzeni co sprawia, że zaczynamy się izolować od otoczenia a to powoduje, że popadamy w jeszcze większą samotność. Przy myślach Ksobnych również każda reakcja otoczenia taka jak śmiech, szept, mimika twarzy, powoduje przeświadczenie, że to właśnie my jesteśmy obiektem drwin, obgadywania czy szykan. No i zostały jeszcze leki o których nie sposób nie wspomnieć. Leki to ta część bez której nie było by szans wrócić, choć okaleczonym, to jednak wrócić na łono społeczeństwa. Choć pomagają ograniczyć doznania chorobowe to niosą ze sobą liczne skutki uboczne. I tak kto ze zdrowych osób chciałby doświadczać bycia ciągle "przymulonym", sennym, spowolnionym ruchowo, mieć problemy z myśleniem, być często zdezorientowanym oraz mieć problemy z tym dokąd się idzie lub jedzie? Chroniczne uczucie zmęczenia, zawroty głowy. Kto chciałby brać Pridinol tylko po to żeby ograniczyć napięcie i sztywność mięśni i choć trochę poprawić doznani czuciowe? A co ze wzrostem wagi mimo, że nie je się dużo? Z ciągłą suchością w jamie ustnej lub też ślinotokiem gdzie ślina wylewa się litrami z ust, których nie sposób zamknąć? Poty, i uderzenia gorąca, które zlewają twoje ciało a przy okazji mówiąc oględnie brzydko pachną? Naprawdę wiem o czym piszę ponieważ zażywam 13 tabletek dziennie, a większość w dawkach maksymalnych dobowo.
Tak więc proszę wszystkie osoby "zdrowe" o większą wyrozumiałość, i do głębszego zastanowienia się przed wyrażaniem tak bardzo krzywdzących NAS opinii!!!
Komentarze
Prześlij komentarz