Zbyt dużo
"Czy przyjmiesz mnie mój Boże kiedy odejść przyjdzie czas"? Tak śpiewał Rysiek Riedel. Ile w tym stwierdzeniu jest emocji i prawdziwego niepokoju o przyszłość. Strachu o to, żeby nie być odrzuconym nawet po śmierci. Lęku i obawy o to, że nawet po śmierci zostaniemy sami. Myślę, że chorzy na Schizofrenię i z domieszką Depresji mają podobne dylematy. Czujemy się odrzuceni i pozostawieni samym sobie, samotni, smutni, pominięci, olewani przez dzisiejszy świat. Przynajmniej ja tak mam. Bardzo często dopadają mnie podobne myśli. Niestety z moją wizją śmierci i piekła, nie mam dobrych rokowań co do tego czy przyjmie mnie Bóg. Jestem niemal pewien, że mnie nie przyjmie, nie po tym co nawyprawiałem, mimo, że większość rzeczy "popełniłem" w zaostrzeniach choroby. Myślę, że nie będzie to miało większego znaczenia. Grzech jest grzechem, i nie ważne jest to czy był podszyty jakimiś zaburzeniami chorobowymi. Tak więc przynajmniej mam jasność co do pytania postawionego na początku. Nie przynosi mi to jakiejś wielkiej ulgi, a wręcz przeciwnie, dobija mnie to jeszcze bardziej! Świadomość, że tak jak za życia, i po śmierci zostanę sam, będę czuł się opuszczony i będę się smażył w ogniu piekielnym nie poprawia mi i tak już kiepskiego nastroju. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wszechogarniający mnie smutek i rezygnacja. Nie potrafię znaleźć się w towarzystwie innych ludzi, nawet tych z rodziny. Czuję się wiecznie krytykowany, i wyśmiewany że nie potrafię sobie poradzić z moją chorobą. Nie potrafię nabrać do niej dystansu, nie potrafię się z niej śmiać i rozmawiać o niej. Może to i prawda, ale zbyt dużo przez nią straciłem, zbyt dużo mi odebrała, żebym mógł się z niej śmiać. Prawdą jest, że gdybym umiał o niej rozmawiać otwarcie mogłoby mi to przynieść jakąś ulgę. Niestety na dzień dzisiejszy dominują u mnie smutek, wycofanie i melancholia. Nie sposób zapomnieć o izolowaniu się od ludzi, natrętnych myślach. Do tego dochodzą bardzo męczące i powodujące wzrost poziomu lęku myśli o charakterze imperatywnym, które komentują i oceniają i nakłaniają a wręcz namawiają do popełnienia samob****wa. Kropkę nad i stanowią Głosy, które ryją i tak już kiepską głowę.
Komentarze
Prześlij komentarz