Największy wróg

Gdy cierpię, chłodny wiatr wwierca się w mój umysł, niszcząc resztki zdrowego rozsądku. Mam wrażenie, że moje członki to coś nad czym tracę kontrolę. Odmawiają posłuszeństwa. Obca ręka, obce ciało! Mój umysł sprawia, że moje myśli i projekcja przyszłości biegną w stronę kompletnej destrukcji. Właśnie uzbierałem i postawiłem przed sobą 150 mg Xanaxu. Jest to dawka, która po zażyciu na raz mogła by spokojnie zabić,  przynajmniej 5 dorosłych mężczyzn. Czuję, że jestem kuszony! Jednak cały czas czekam na rozkazy. Rozkazy z zewnątrz. Przecież sam nie chcę tego zrobić. Zastanawiam się czy w ten sposób los daje mi znak, że kpi sobie ze mnie? Jednak czasami przychodzi taki czas, że pokusa jest bardzo duża! Ten jeden ruch może przynieść prawie natychmiastową ulgę w moim cierpieniu!!! Mogę pozbyć się strachu, lęku, niesamowitego napięcia! Głosów o charakterze imperatywnym, które karzą robić mi rzeczy straszne, wstydliwe, złe i przerażające dla innych. Przychodzi jednak taki czas, że mimo wszystko słyszę szum własnego ciała. Ten szum powoduje jednak, że przerastają mnie najprostsze rzeczy, że całe życie uciekam. Przecież Xanax to też byłaby ucieczka. Ucieczka przed sobą, przed największym wrogiem jakiego mogę sobie wyobrazić! Jednak mam wrażenie, że mimo wszystko nie jestem w stanie uciec przed sobą, że po tamtej stronie moje próby wciąż będą skazane na niepowodzenie. Przecież PIEKŁO nie jest po to żeby pomagać!!! Tam muszę cierpieć jeszcze bardziej niż na ziemi! Musi mi się odbić czkawką całe zło jakiego się dopuściłem, wszystkie czyny, którymi zraniłem moich bliskich, Nikt nie wie z jakimi demonami muszę się mierzyć, jakie brzemię muszę nosić. Jestem zakładnikiem władcy psychicznego bólu. Zastanawiam się dlaczego życie jest takie ostre, wulgarne a czasami brutalne? Dlaczego piękne kwiaty gniją w sposób niepojęty przeze mnie, trącone strachem, lękiem i bólem? Paranoją, która mnie paraliżuje! Wizja, która mnie męczy i przeraża to świat dystopijny! Świat, który ukrywa przemoc i okrucieństwo pod płaszczykiem świata idealnego. A co z kontrolą nad moim ciałem? Kontrolą nad moim chorym umysłem? Kontrolą nad moimi chorymi myślami? Kontrolą nad moimi chorymi czynami? Kontrolą nad moimi chorymi wizjami? Kontrolą nad moimi chorymi głosami, które męczą mnie całymi dniami? Kontrolą nad moimi chorymi pragnieniami?  Kontrolą nad moim chorym CIERPIENIEM!!!!!!!!

Komentarze